Grad
Grad to lód, który dorastał wewnątrz burzy. To nie zamarznięty deszcz — bryłka gradu jest budowana, warstwa po warstwie, na taśmie produkcyjnej napędzanej prądem wstępującym burzy.
>Taśma produkcyjna
Mała grudka lodu wysoko w burzy zaczyna spadać, zbierając płaszcz z przechłodzonej wody (ciekłych kropelek zimniejszych niż 0 °C, czekających na byle pretekst, by zamarznąć). Wtedy łapie ją prąd wstępujący i ciska z powrotem w górę, gdzie mokry płaszcz zamarza na kość. Spadek, płaszcz, wzlot, zamrożenie — każde okrążenie dodaje pierścień jak słoje w pniu. Przetnij dużą bryłę gradu na pół, a policzysz jej podróże.
Bryła spada na dobre dopiero wtedy, gdy jest za ciężka, by prąd wstępujący ją udźwignął. I to jest sedno: rozmiar gradu to skala siły prądu wstępującego.
- 1 cm (groch) — zwykła burza, prąd ~60 km/h.
- 2–3 cm (orzech włoski) — silna burza; zaczynają się wgniecenia w autach.
- 4–5 cm (piłka golfowa) — groźnie; prawie zawsze burza rotująca.
- 7 cm+ (piłka tenisowa i więcej) — terytorium superkomórek; prądy ponad 150 km/h. Europejski rekord to ~15 cm.
>Czytanie nieba
Duży grad często przychodzi tuż przed najcięższym deszczem albo obok niego, z tej części burzy, która wygląda dziwnie zielonkawo — to światło słoneczne przefiltrowane przez głęboki rdzeń zawieszonego lodu. Na radarze fabryką gradu jest najwyższy, najintensywniejszy rdzeń superkomórki. A skoro gigantyczny grad potrzebuje tego samego rotującego prądu wstępującego co tornada, doniesienie o gradzie wielkości piłki golfowej samo w sobie jest ostrzeżeniem: ta burza ma silnik na coś gorszego.