Piorun
Piorun to iskra — to samo zjawisko co maleńkie „kopnięcie" od klamki, powiększone sto milionów razy. Istnieje, bo burze są fabrykami elektryczności.
>Generator
Wewnątrz burzy prąd wstępujący ciska drobne kryształki lodu w górę, a cięższe, częściowo zamarznięte kulki (krupy śnieżne) spadają przez nie w dół. Każde zderzenie przekazuje odrobinę ładunku: lekkie kryształki stają się dodatnie i jadą prądem wstępującym na szczyt burzy; ciężkie krupy stają się ujemne i gromadzą się w jej brzuchu. Miliony zderzeń na sekundę rozdzielają ogromny ładunek — setki milionów woltów między szczytem chmury, jej podstawą i ziemią poniżej.
Powietrze jest znakomitym izolatorem — dopóki nim jest: gdy pole elektryczne urośnie wystarczająco, rozrywa w powietrzu przewodzący kanał i zgromadzony ładunek spływa nim w kilka tysięcznych sekundy.
>Grzmot to dźwięk gorącego powietrza
Piorun rozgrzewa swój kanał do około 30 000 °C — pięć razy więcej niż powierzchnia Słońca. Tak gorące powietrze rozszerza się wybuchowo, a ta fala uderzeniowa to grzmot. Światło dociera natychmiast; dźwięk wlecze się ~340 m/s — więc policz sekundy między błyskiem a hukiem i podziel przez trzy: to odległość w kilometrach. Dziesięć sekund ≈ 3 km — za blisko, żeby być na dworze.
Polska notuje w burzowy letni miesiąc dziesiątki tysięcy uderzeń w ziemię. Bezpieczne miejsca to budynek albo samochód (metalowa skorupa prowadzi prąd wokół ciebie); niebezpieczne — otwarte pola, woda i samotne drzewa.